Pompeje 3D
Piątek, 14 marca 2014 09:03

Najnowszy film Paula W. S. Andersona, będący skrzyżowaniem “Gladiatora” z “Titaniciem”, zgrabnie przenosi widza do tętniącego życiem starożytnego miasta mającego wkrótce stawić czoła kataklizmowi.

  
 

 
 
Sierpień 79 r. n. e. W kwitnącej metropolii leżącej u podnóży spowijającego swym cieniem osadę Wezuwiusza, ma się odbyć niezwykły pojedynek gladiatorów. Jednym z wojowników jest niepokonany i tajemniczy Celt (Kit Harington), poza słabymi punktami przeciwników, wypatrujący okazji do krwawej zemsty na krwiożerczym, pozbawionym skrupułów senatorze Corvusie (Kiefer Sutherland), który to przed laty dokonał bestialskiej rzezi na ziomkach niewolnika. Przeznaczenie stawia jednak na drodze młodzieńca wiele przeszkód, w tym niespodziewane uczucie do córki pompejańskiego możnowładcy – Cassii (Emily Browning). Wielka polityka, bezduszne prawo, różnice klasowe i w końcu – wybuch wulkanu sprawiają, że miłość Cassii i Milo pozostaje niedoścignionym marzeniem. Czy aby na pewno?

Widzowie oczekujący całkowicie zgodnego z faktami historycznymi filmu, bliskiego dokumentalnej rejestracji największej katastrofy naturalnej starożytności, zapewne pożałują kupna biletu już po 15 minutach projekcji. Jednakże osoby lubiące historie miłosne spod znaku „Titanica”, rozgrywające się w scenerii znanej choćby z „Gladiatora”, pełne niesamowitych efektów specjalnych, szaleńczych pościgów i brutalnych walk niewolników, powinni wyjść z sali kinowej usatysfakcjonowani.
 


Tym, co najbardziej może się podobać fanom gatunkowego kina katastroficznego z wątkami romantycznymi, jest niezwykle spektakularnie ukazana erupcja Wezuwiusza, ale nie tylko. Jeśli ktoś w szkole (tak jak ja) nie miał szczęścia do nauczycieli historii, zapamiętał pewnie wzmiankę o wybuchu pobieżnie, w skojarzeniu z „jakimś” wulkanem, spopielonymi szczątkami, może, przy odrobinie szczęścia, z zachowaną z tamtego okresu relacją Pliniusza Młodszego, który pozostawił po sobie list z opisem tragedii. Twórcy filmu z nudnego historycznego wspomnienia, skomponowali (jak dla mnie w ramach rekompensaty) barwny i wciągający spektakl, ukazujący wszelkie aspekty kataklizmu, jakim jest zwykle erupcja wulkanu, bez pomijania towarzyszących jej, równie groźnych zjawisk – wstrząsów i osunięć ziemi, erupcji czarnego popiołu wulkanicznego, tsunami, wyrzutów ognistych skał, bomb wulkanicznych i lapilli. Film ukazuje znakomicie bezbronność ofiar wobec niemożliwej wówczas do przewidzenia katastrofy. Sceny z drugiej połowy filmu, obrazujące całkowitą zagładę miasta, mają charakter iście apokaliptyczny, przerażający.

Wątek romantyczny stał się natomiast w „Pompejach 3D” jedynie pretekstem, motywem napędzającym akcji, prowadzącej do wszystkim znanego mrocznego finału. Miłość Cassii i Milo przedstawiona została z dużym wdziękiem, ale i bez specjalnego polotu. Ot, dwoje ludzi z dwóch obcych światów łączy silne niczym moc wulkanu uczucie, pełne niewypowiedzianej namiętności i nadziei, mających nigdy się nie spełnić. Jeśli miałabym wskazać element „Pompeji 3D” najbardziej rażący i irytujący, stawiałabym właśnie na postacie głównych bohaterów (którzy głównie się na siebie marzycielsko patrzą), na odtwarzających role kochanków aktorów (sztywnych i bez charyzmy) i dialogi (przewidywalne i zwyczajnie mdłe). Na szczęście dużo ciekawiej dzieje się na drugim planie, głównie dzięki sympatycznemu i jednocześnie strasznemu Atticusowi (Adewale Akinnuoye–Agbaje) – gladiatorowi walczącemu o wolność, oraz Corvusowi – demonicznemu, żądnemu władzy senatorowi.
 


Interesujące okazało się także pokazanie gladiatorów od innej strony niż zwykle ma to miejsce w kinie. Nie tylko jako niewolników – cierpiących, tęskniących za rodziną i wolnością straceńców, ale również jako wyszkolonych profesjonalistów, pogodzonych ze swym losem, dających na arenie wielkie show ku uciesze mas, doskonale zdających sobie sprawę z tego, za co otrzymują codzienną porcję strawy.

Nie należy jednak zapominać o stricte ludycznym charakterze produkcji typu „Pompeje 3D”, będącej świetnym przykładem kina rozrywkowego, dającego odbiorcom furę dobrej zabawy.

Jeśli zatem ciekawiło Was kiedyś jak przebiegała przerażająca od wieków katastrofa w Pompejach, bądź też wzruszył Was widok utrwalonych w popiele ciał ludzi zaskoczonych przez niepowstrzymane siły natury, seans nowego filmu Paula W. S. Andersona przypadnie Wam do gustu. Polecam.
 
 
Kinga Baranowska-Jaworek
 
 
 
 
 
 
Który język obcy chciałbyś doskonale znać?
 
Naszą witrynę przegląda teraz 49 gości 

 
 
 
© 2009-2014 www.eSpinacz.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie zamieszczonych na stronie materiałów bez wiedzy i zgody redakcji - zabronione.
Pomoc przy aktualizacji serwisu - Coffeewebsite.pl